Świąteczne pol’ecajki na ostatni tydzień grudnia

Kiedy już skończy się szaleństwo świątecznych przygotowań i powoli ucichnie wigilijny gwar, warto dać się ponieść jednej z najładniejszych islandzkich tradycji świątecznych.

Jolabokaflod, czyli świąteczna powódź książek polega na obdarowywaniu się lekturami i spędzeniu reszty wigilijnego wieczoru na czytaniu i zajadaniu się czekoladkami, dosłownie – aż do upadłego. Żeby urozmaicić sobie kulturalnie ostatni tydzień grudnia można też nadrobić zaległości filmowe lub muzyczne.

Poniżej znajdziecie propozycje świąteczne, które pozwolą Wam się zrelaksować nie wychodząc z domu i nie tracąc na aromacie kompulsywnie obieranych mandarynek.

Współczesna świąteczna bajka często zaczyna się w korporacji. Spokojnie – kończy się jednak w pensjonacie, nikt nie będzie Was trzymał całe święta w pracy. Schemat jest zazwyczaj podobny – główny bohater/ bohaterka jest niemalże Grinchem, który nie rozumie magii Bożego Narodzenia. Do niewielkiej, położonej malowniczo miejscowości wyjeżdża oczywiście w celach służbowych lub zostaje tam uwięziony przez przypadek/ śnieżycę. Miłość czeka w kawiarni, na lodowisku lub zjawia się podczas niemal rytualnego wydzierania sobie idealnego drzewka. Brzmi naiwnie? I takie jest.
Netflix roi się od filmów romantycznych ze świętami w tle. Czy są dobrze zrobione? Niekoniecznie. Czy mają błyskotliwe dialogi? Niespecjalnie. A jednak oglądamy je, jako nasze guilty pleasure. Dlaczego? Ponieważ przynoszą nam relaks i miło migoczą świątecznymi światełkami. Każdy kadr wygląda bowiem, jakby komuś eksplodowało pudło z brokatem.
„Powrót do Christmas Creek” czy „Święta na zamówienie” to idealne kino do puszczania w tle, kiedy z mamą czy siostrą popijamy kakao z piankami.

Jak nauczyło nas „Love Actually”, dobre historie świąteczne zaczynają i kończą się na lotnisku. Jeśli więc akurat w tym roku nie planujecie oglądać brytyjskiego bożonarodzeniowego klasyka, ale poszukujecie podobnego motywu, warto sięgnąć po miniserial do obejrzenia „na raz” – „Świąteczna burza”.
To skandynawska, słodko-gorzka produkcja, w której splatają się losy uwięzionych na lotnisku przez śnieżycę m. in. popowej gwiazdy, pianisty w kryzysie artystycznym, rodziny nie umiejącej znaleźć wspólnego języka, Mikołaja, który między rozmową z jednym dzieckiem, a drugim wychodzi na dymka, narzekając na „rozpuszczone bachory”. Kilka różnych historii składa się na piękną i ciepłą opowieść o samotności i szukaniu ciepła, którego w święta potrzebujemy wyjątkowych pokładów.

Ciekawą produkcją o podobnym klimacie (z wyłączeniem lotniska) jest też inny miniserial „Bratnie święta”. Europejskie propozycje są znacznie mniej komercyjne niż amerykańskie świąteczne kino – może też, dlatego bliższe sercu.

Jeśli w tym roku chcecie spędzić bożonarodzeniowy czas z klasyką gatunku, serwisy streamingowe mają Wam do zaoferowania całą trylogię „Śniętego Mikołaja” z Timem Allenem. Żeby udowodnić, że historia o mężczyźnie, który przypadkiem staje się Mikołajem nie starzeje się jak sam Santa Clause, Disney nakręcił miniserial będący sequelem „Śniętego…”. Po prawie trzech dekadach, magia Scotta Calvina powoli blednie, a on sam szykuje się na mikołajową emeryturę. Czy disneyowska magia tej produkcji również się wyczerpała? Sprawdźcie sami!

Wśród propozycji klasycznych nie sposób też pominąć „Cudu na 34 ulicy” (zarówno w wersji z 1947 jak i 1994 roku) – historii o tym jak wraca wiara w święta oraz „Dźwięków muzyki”, filmu, który dokonał niemal niemożliwego – trafił do bożonarodzeniowego kanonu mimo faktu, iż nie „występuje” w nim ani jedna choinka. „My favourite things” to jednak piosenka, która, odkąd wykonała ją Julie Andrews na stałe wpisała się w świąteczne playlisty.

Każdego roku telewizje prześcigają się w świątecznych koncertach. W tym roku, ciekawą propozycję oferuje nam TVN7. Już w wigilijne popołudnie (potem będą również powtórki) Anna Dymna zaprasza do wspólnego kolędowania z podopiecznymi Fundacji Mimo Wszystko. W nagraniach wzięli udział artyści tacy jak Beata Rybotycka, Basia Stępniak-Wilk czy chór Insieme. Muzycy pod dyrekcją Andrzeja Zaryckiego i Moniki Bachowskiej mają nam „rozjaśnić rzeczywistość”, jak obiecuje Anna Dymna. A że Annie Dymnej się ufa, zapraszamy Was do oglądania.

Z telewizyjnych ciekawostek warto tu wspomnieć o produkcji „Święta z Gesslerami”. Ogląda się to jak połączenie „Superniani” z „Kuchennymi rewolucjami”. W ciągu pierwszego kwadransa prowadząca wyjaśnia bowiem odwiedzanej rodzinie jak dzielić obowiązki w domu, jednocześnie robiąc boeuf bourginion. Jeśli więc macie ochotę popatrzeć jak Magda Gessler rzuca ciastem na pierogi, ale tym razem w tle są choinki – sprawdźcie tę trzyodcinkową produkcję (tylko nie mówcie, że Was nie uprzedzałyśmy).

Książka na święta

A jeśli jednak planujecie w swoje święta wpleść kilka bożonarodzeniowych książek, na półkach księgarni znajdziecie ich mnóstwo. Szczególnie ciepłe miejsce w sercu mogą sobie zdobyć książki Magdaleny Witkiewicz, m. in. tegoroczna pozycja „Telefon od Mikołaja”. Trzeba przyznać, że Witkiewicz jak nikt kreuje portrety dziarskich staruszków, którzy wzbudzają sympatię od pierwszych stron. Czy Walentyna, która ma lat jak sama mówi „…siąt pięć” doczeka się telefonu od Mikołaja, zaginionego w czasie wojny? Dowiecie się tego z nowej książki autorki. 

Jeśli ktoś Wam powiedział, że książki dla dzieci są… dla dzieci – grubo się mylił. W Boże Narodzenie warto sięgnąć po powieść „Świąteczny prosiaczek” J.K. Rowling, baśniową, chociaż niepozbawioną odrobiny mroku powieść o przyjaźni, którą można czytać do poduszki najmłodszym, jak i sobie.
Warte uwagi w tej kategorii są także książki Matta Haiga – „Chłopiec zwany Gwiazdką” rozczuli Was i wzruszy, jeśli jednak spodziewacie się lekkiej świątecznej baśni – nie tędy droga. Lekturę warto porównać z zeszłoroczną Netflixową ekranizacją z niezrównaną Maggie Smith.

A ponieważ dobre, popkulturowe święta kończą się w pensjonacie, na koniec zostawiamy Wam „Miłość na Gwiazdkę” Colleen Wright. To jedna z tych książek, której fabuły pewnie za rok nie będziecie w stanie streścić.

Zapamiętacie natomiast, że podczas czytania mandarynki pachniały wyjątkowo słodko, a koc był miękki i ciepły aż miło.

Inspirujących Świąt życzymy!


Tekst: Anna Górska-Micorek

Udostępnij ten artykuł
Tagi
Pyszna wycieczka po Krakowie. Topowe gastro punkty
21 czerwca 2024
Jeśli podobnie jak my, należysz do tej grupy osób, która poznając dane miejsce, nie może oprzeć się pokusie,...
Read More
Kultowe samochody w stylu old money
20 czerwca 2024
Old money to estetyka, która w ostatnim czasie cieszy się ogromną popularnością. Jest źródłem inspiracji...
Read More

polecamy